• RSS
  • Delicious
  • Facebook
  • Twitter

Zmagania na Pomorzu

Kwiecień - 20 - 2017

Bicie rekordów i przekraczanie granic, czyli MTS w Trójmieście

W miniony weekend dwoje naszych zawodników – Teresa i Grzegorz – wyjechało nad morze. Celem wyjazdów nie był jednak wypoczynek, a kolejne starty. 9 kwietnia 2017 odbyły się Runmageddon Rekrut Gdynia i Gdańsk Maraton.

Nasza przeurocza Teresa Musielak postanowiła po raz kolejny wystartować w biegu gwarantującym mnóstwo wrażeń i atrakcji – Runmageddon Rekrut Gdynia 2017.
Organizatorzy na dystansie 6km rozmieścili 30 przeszkód, w tym zapewnili 5 wejść do morza. A że temperatura wody w Bałtyku do najwyższych nie należy, możecie się domyślać, jak całą imprezę podsumowuje nasza zawodniczka:
– Samo wychodzenie do morza – czad! Kontener z lodem to jazda na maksa. Wychodząc z niego zdarłam sobie bok… Na imprezie niesamowity klimat, ja to kocham! Adrenalina i emocje – mówi Teresa.
– To mój drugi i na pewno nie ostatni start w takiej imprezie. Czas nie był imponujący, ale nie dla czasu się biega w takich imprezach, tylko dla przekraczania granic, adrenaliny i zabawy.

Natomiast Grzegorz Dym wziął udział w Gdańsk Maraton. Nasz zawodnik start zaliczył do udanych, ponieważ uzyskał czas netto 3:28:54 i tym samym poprawił swój dotychczasowy rekord o 11 minut. Z tym wynikiem był 472 w klasyfikacji generalnej (ukończyło bieg 2375).
– Trasa w miarę płaska z kilkoma podbiegami na wiadukty (najgorszy na 37 km.) – relacjonuje Grzegorz – Miejscami silny wiatr, który trochę utrudniał bieg.
Trasa maratonu była niczym wycieczka po największych atrakcjach Gdańska. Uczestnicy mogli zobaczyć m.in. Stadion Energa Gdańsk od środka (biegli wkoło murawy), Europejskie Centrum Solidarności (również przebieżka przez środek), Pomnik Poległych Stoczniowców, Fontannę Neptuna, Ergo Arenę, Park Reagana oraz halę Amber Expo, w której była meta biegu.
– Wrażenia super – opowiada maratończyk z MTS-u – przede wszystkim świetni kibice. Było ciężko, bo noc spędziłem w autobusie i o 5 z minutami przyjechałem do Gdańska. Zmęczenie dopadło mnie na około 37 km, a do tego łapały mnie skurcze. Życiówka poprawiona – poprzednia 3:39:49 z zeszłego roku z Poznania.
Po biegu zasłużony odpoczynek na plaży i oczywiście rybka…

Naszym zawodnikom, jak zawsze, gratulujemy!